Polowanie

Livingstone’a gorąco prosił czarny nauczyciel imieniem Mebalwe z zagrożonej wsi Mabota, aby zechciał swą bronią palną wspomóc Murzynów w ich polowaniu z nagonką na lwy. Livingstone wziął udział w polowaniu, a nawet został przewrócony przez lwa, który nieoczekiwanie na niego skoczył. W swojej książce o wyprawie nad Zambezi opisuje on w ten sposób te przygodę:
„Gdy włożyłem dwie nowe kule do luf strzelby (była to jeszcze broń ładowana z przodu), spostrzegłem lwa trafionego przeze mnie dwoma poprzednimi kulami, właśnie w chwili gdy gotował się do skoku. Lew schwycił mnie za ramiona i obaj upadliśmy na ziemię. Rycząc wściekle tuż koło mych uszu potrząsał mną tak, jak jamnik potrząsa szczurem. Pod wpływem doznanego szoku wpadłem w rodzaj omdlenia; nie odczuwałem bólu ani strachu, mimo że byłem w pełni świadomy wszystkiego, co się działo dookoła. Starałem się uwolnić od przygniatającego mnie ciężaru i zauważyłem, iż oczy lwa zwrócone były na Mebalwego, który próbował doń wystrzelić. Jego karabin odmówił jednak posłuszeństwa. Wówczas lew błyskawicznie puścił mnie i schwycił z kolei Mebalwego za udo. Inny Murzyn, któremu poprzednio uratowałem życie, gdy został przewrócony przez bawoła, próbował teraz ugodzić lwa włócznią. Drapieżca spostrzegł grożące mu niebezpieczeństwo, puścił Mebalwego i schwycił Murzyna. W tym jednak momencie ujawniło się działanie obu kul, którymi go przedtem ugodziłem i lew padł martwy na ziemię”.